Ofelia wciąż pamiętała to dojmujące poczucie melancholii i zagubienia w oczach Edwarda. Wyglądał wtedy jak mały chłopiec, który zgubił drogę do domu i nie potrafi jej odnaleźć.
Gdy tylko Edward ją zobaczył, natychmiast zgasił papierosa. Ujął jej dłoń i poprowadził senną, zamroczoną jeszcze Ofelię z powrotem do sypialni.
Martwiąc się, że zmarznie od przeszywającego, lodowatego wiatru, zaparzył jej






