Choć Larry czuł się pewnie, wciąż nie było wiadomo, czy rodzice Joan go zaakceptują.
Mimo to przybrał opanowany wyraz twarzy, by Joan nie mogła z niego drwić.
Reszta dwugodzinnej trasy minęła szybko. Larry był już wcześniej w domu jej rodziców, więc dobrze radził sobie z nawigacją.
– Mamo, tato, jestem w domu! – ogłosiła Joan z przyzwyczajenia.
– Joan! Wróciłaś – pani Watts wyszła jej na spotkanie






