Punkt widzenia Seraphiny
Siedziałam na brzegu łóżka, wpatrując się w do połowy zapiętą torbę sportową na podłodze. Moje dłonie lekko drżały.
W domu panowała teraz cisza. Wciąż słyszałam z dołu stłumione głosy, ale już się nie kłócili.
Przez moment prawie chciałam rozpiąć torbę i odłożyć wszystko na swoje miejsce, ale na samą myśl o stoczeniu kolejnej rundy krzyków rozbolała mnie klatka piersiowa.






