Z perspektywy Seraphiny
Była 8:45 rano.
Byłam potwornie spóźniona i po uszy tkwiłam w katastrofie. Jako dyrektor kreatywna Magazynu „Velvet & Vine” powinnam być na planie jako pierwsza, spajając całą wizję w jedno, jeszcze zanim modelki w ogóle usiądą na fotelach do makijażu.
Tymczasem gorączkowo naciągałam na ramiona beżowy trencz, a serce tłukło mi się o żebra jak uwięziony ptak.
– Seraphina, za






