Punkt widzenia Seraphiny
Jazda do domu zlała się w jedną mgłę. Moje dłonie trzęsły się na kierownicy, a knykcie zbielały, gdy pokonywałam znajome zakręty prowadzące do mieszkania, które dzieliłam z Declanem.
Za każdym razem, gdy jakiś samochód gwałtownie hamował przede mną, serce podchodziło mi do gardła z przekonaniem, że to dzwoni Alistair, by powiedzieć, że zielona linia na monitorze zrównała s






