Punkt widzenia Ethana
Siedziałem na brzegu cienkiej pryczy, opierając się plecami o wilgotną betonową ścianę.
Po raz pierwszy od trzech lat nie oglądałem się za siebie. Nie było już przed czym uciekać. Syreny umilkły, kajdanki zacisnęły się na nadgarstkach, a imperium zbudowane przez mojego ojca przestało istnieć.
Spojrzałem na swoje dłonie i westchnąłem.
Obok mnie siedział ojciec. W pomarańczowym






