Perspektywa Serafiny
Poranek w dniu ogłoszenia wyroku przypominał stan, w którym powietrze zastąpiono elektrycznością statyczną.
Było zimno, ten rodzaj przejmującego, styczniowego chłodu, który przenika przez szyby w oknach i osiada w kościach.
Obudziłam się przed budzikiem, wpatrując się w sufit mojej sypialni.
To był dzień, w którym państwo miało przypisać konkretną liczbę do cierpienia, jakie w






