Seraphina
Leśna ścieżka zwężała się, w miarę jak zagłębialiśmy się z Declanem w terytorium. Nasze konie stąpały ostrożnie, wyczuwając nasze napięcie po ataku na Reginalda. Poranne słońce przenikało przez korony drzew, tworząc na ziemi nakrapiane wzory, które w innych okolicznościach byłyby piękne.
– Powinniśmy dotrzeć do wschodniej granicy za około godzinę – powiedział Declan niskim, opanowanym gł






