Seraphina
Zimno. To było pierwsze uczucie, które wkradło się do mojej świadomości, gdy powoli odzyskiwałam przytomność. Moja głowa pulsowała, a w ustach utrzymywał się metaliczny posmak... krwi, mojej własnej krwi. Spróbowałam się poruszyć, ale odkryłam, że moje ręce są skrępowane, mocno trzymane przez dwóch mężczyzn, których zapachy zdradzały, że to łowcy, nie wilki.
Powieki ciążyły mi niemiłosie






