Ze złością zadzwonił do Donny, a gdy tylko odebrała, rzucił wściekle: – Donno, jak śmiesz kazać mi się tak ośmieszać?
Donna uśmiechnęła się z wyższością. – Nie jestem aż tak głupia, by mówić ci prawdę. Chciałam tylko zobaczyć, jak zareagujesz. Prawda jest taka, że to nie napój jest zatruty, lecz jabłko. I nie będę cię już potrzebować, nie martw się. Skończyłam z tobą.
– A moja mama? – zapytał.






