Na twarzy Veroniki zagościł nikły, przesycony bólem uśmiech. – Mówiłam mu... że go... zabiję. Potwór mi... nie uwierzył.
Daphne gorączkowo zakryła ranę dłońmi, próbując powstrzymać krew wypływającą z jej ciała. Krwi było po prostu za dużo! – Och, Veroniko. Dlaczego? Dlaczego mnie ocaliłaś? Dlaczego rzuciłaś się... przede mnie?! – Głos Daphne łamał się raz po raz, a jej słowa mieszały się w potoku






