„Tessa powiedziała, że ona i Arnie mogą nas eskortować, żeby dać reszcie odpocząć, ale tylko członkom stada, którzy mieszkają w rezydencji, okej? Jeśli opuszczamy rezydencję, musimy mieć dodatkową ochronę. Nawet jeśli to tylko domy po drugiej stronie ulicy” – poucza mnie Bronx, po wykonaniu kilku telefonów.
„Biorę to. Pozostałych obdarujemy jutro w jadalni” – uśmiecham się i obejmuję go ramionami






