Zapach sosnowych igieł i lawendy wypełnia pokój. Nie otwieram oczu i ukrywam uśmiech, gdy chichot zbliża się do mnie.
– Mamusiu? Nie śpisz? – szepcze głośno cienki głosik Mai. Czuję jej ciężar, gdy wdrapuje się na łóżko.
– Ciii, Maya, mamusia może pospać, bo ma dzisiaj ulodziny – chichocze do niej Andreas, podczas gdy on też wdrapuje się na łóżko.
Przewracam się na bok i udaję, że ziewam, głośn






