Gdy upewniamy się, że wszyscy w mieście znajdują się tam, gdzie powinni, wracam do domu watahy i kieruję się do schronu.
Wita mnie Musu, wyglądająca na wyczerpaną.
– Musu, wszystko w porządku? – pytam, starając się nie brzmieć na zaniepokojoną.
– Tak, Luno. Po prostu czuję się trochę wyprana z sił. To na pewno przez dzieci, ale nie martw się o mnie. Cieszę się, że mogłam tu pomóc.
– D-dzieci? – Ni






