Punkt widzenia Marco
– Luno, miałaś wrócić dopiero za godzinę. Wszystko w porządku? – Ashley podbiega do nas, gdy wracamy do domu stada. Jej niebieskie oczy stają się wielkie, gdy się zbliża; hamuje z piskiem, unosząc ręce w górę. – O rany! Kas, bije od ciebie cała masa złości.
Kas zdaje się ją ignorować, ale jednak zaczyna do niej mówić. Od wyjścia z ogrodów botanicznych jest tak zestresowana, że






