Z progu obserwuję, jak Cora słodko szepcze grecką kołysankę dla Kas, zanim w końcu opuszcza salę. Całuje ją w czoło i muska policzek siostry, po czym kieruje się do wyjścia.
– Zostanę na razie. Będę mogła się pożegnać, kiedy się obudzi. Wtedy pogodzę się z moim losem. Muszę pomóc moim Agrios. Jeśli ich wilki tu przybędą, proszę, okażcie im łaskę – prosi miękkim tonem Cora, obserwując Kas z progu.






