POV Cassidy
Kiedy znów się obudziłam, nie było przy mnie Kellana ani Morgany, lecz dziewczyna, która nucąc pod nosem, wnosiła do pokoju tacę. Nie mogła być dużo starsza ode mnie, miała ciemne włosy starannie zaplecione w warkocz opadający na plecy i uśmiech, który wydawał się zdecydowanie zbyt jasny jak na tę sytuację.
— Dzień dobry, pani — powiedziała, stawiając tacę na małym stoliku przy łóżku.






