Christopher posiadał niezwykłą zdolność uspokajania mnie. Przy nim zawsze czułam się bezpieczna. Nawet gdyby świat miał się skończyć, dopóki był przy mnie, niczego bym się nie bała.
Być może dla mnie był niepokonany. Naprawdę wierzyłam, że jest zdolny do wszystkiego.
W szpitalu, podłączona do kroplówki, wtuliłam się w ramiona Christophera, gładząc jego zmizerowaną twarz. Pod palcami czułam szorstk






