Nie tylko ja byłam oszołomiona jego zachowaniem, Flora również była w szoku. Zakryła twarz dłońmi i zaczęła szlochać, przepraszając Tobeya. Nie mogłam powstrzymać grymasu na ten widok. Szczęście, które czułam chwilę wcześniej na widok ratunku, nagle wyparowało.
Mężczyźni w białych fartuchach podbiegli i obezwładnili Florę, po czym zabrali ją na górę. Kobieta szarpała się, wykrzykując imię Tobeya i






