W tej chwili można było dostrzec Janet, stojącą niedbale przy krawędzi sceny; podniosła lewą rękę i pstryknęła palcami.
Czysty dźwięk natychmiast poniósł się echem po sali. Gdy tylko to nastąpiło, zza kulis wyłoniły się sylwetki dwóch postawnych mężczyzn.
Wszystkie oczy zwróciły się na nich. Nagle ktoś krzyknął z szoku: — Mój Boże! Czy to nie Gordon Yaleman? Walter Lynn też tu jest!
„Cholera! Co o






