Być może zmieni zdanie, skoro do konkursu zostało jeszcze trochę czasu.
Janet zerknęła na zegarek, po czym stwierdziła nonszalancko: — Profesorze Fontaine, w takim razie będę już szła.
— Dobrze. — Zrezygnowany Dylan nie miał innego wyjścia, jak tylko wyprostować się i odprowadzić ją do drzwi.
Zaraz po tym, jak wyszła z jego gabinetu, rozległ się głos: — Janet, w końcu wyszłaś.
— O co chodzi? — Zat






