Punkt widzenia Adama
Słowa wciąż opuszczały jej usta, a wokół wszystko eksplodowało.
Tłum pogrążył się w chaosie. Wściekłe okrzyki, westchnienia i niedowierzanie splątały się ze sobą, brzmiąc jak burza.
Ludzie zaczęli napierać do przodu, ich twarze wykrzywił gniew, a głosy wznosiły się jeden przez drugi w ogłuszającym ryku.
– Kłamczucha! – krzyknął ktoś.
Tłum pękł i ruszył w stronę sceny. Przez se






