Ostry wyraz oczu Samuela zniknął, gdy powoli zaczęły tracić ostrość.
Przez czas, który wydawał się wiecznością, po prostu tam stał i wpatrywał się tępo w przestrzeń. Wyglądał, jakby nic na tym świecie nie miało już dla niego znaczenia.
– Jak do tego doszło, panie Bowers? Panna Nichols jeszcze kilka dni temu czuła się świetnie, prawda? – szlochała Emma.
– Tak, masz rację... Czuła się świetnie... –






