„Nie martw się. Zrobię, co w mojej mocy”. Luna skinęła głową z powagą.
Spakowała swoje rzeczy do kuferka medycznego, wstała z krzesła i pożegnała się. „Jutro rano opuszczę Yaleview i udam się na górę Phoenix, by odwiedzić ucznia mojego dziadka, Jordena Yablona. Wtedy to on częściowo przyczynił się do tego, że trucizna w twoim ciele mogła zostać stłumiona. Połowa sukcesu należy do niego. Chcę z nim






