Obaj mężczyźni pojawili się w jej śnie w tym samym czasie.
Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, obaj rozpłynęli się w chmarę niezliczonych, lśniących motyli. W mgnieniu oka motyle zniknęły w powietrzu.
„Samuel!”
Natalie biegła gorączkowo przez ciemność, chcąc odnaleźć Samuela.
Choć Xander ratował ją wielokrotnie, był dla niej tylko wybawcą. Samuel natomiast był mężczyzną, którego naprawdę kochała.






