Gerrard stał naprzeciwko schodów, nie wiedząc, kogo na nich wypatrywać i co powinien teraz zrobić.
Usiadł na sofie, a na jego czoło wstąpił cień niepokoju.
Słysząc stukot kroków na schodach, Gerrard otrząsnął się z rozmyślań.
Spojrzał w tamtą stronę i zobaczył schodzącą z psem Isabelle.
Z jedną ręką w kieszeni, a drugą podrzucając ulubioną małą piłeczkę Jacka, szła powoli i niespiesznie.
Na widok






