„Ty bezwstydny niszczycielu rodzin, jak śmiesz uwodzić moją żonę!”
Szokujące oskarżenie ledwie wybrzmiało, gdy nagle z tłumu wypadł mężczyzna. Niósł wiadro gęstej, czerwonej cieczy i cisnął nią prosto w Paxa.
Lepka, cuchnąca krew ochlapała Paxa od stóp do głów, zalewając mu twarz tak, że ledwo można było rozpoznać jego rysy.
W pomieszczeniu zapadła cisza.
Potem, wskazując palcem prosto na Paxa, mę






