Britney, czując na sobie milczące spojrzenie Fanny, przerwała ciszę.
— No dalej, Fanny, jestem w desperacji. Jestem twoją matką — błagała cicho.
— Nie nazywaj się matką. Nie jesteś nią — odparła stanowczo Fanny.
Wyraz twarzy Britney zmienił się nieco, gdy kontynuowała: — Proszę, nie możesz pomóc starszej kobiecie?
Nie chodziło już tylko o kaucję; jeśli nie spłaci długów, czekają ją surowe konsekwe






