Elisa przez cały czas nie mówiła ani słowa. Być może wciąż rozważała podsunięty przed chwilą pomysł. Dopiero pukanie do drzwi przerwało panującą w pokoju ciszę.
Kelnerzy wnieśli dania i podali je z pełnymi szacunku, uprzejmymi uśmiechami. Po ustawieniu talerzy na stole zapytali, czy potrzeba czegoś jeszcze, po czym opuścili pomieszczenie.
Will spojrzał na Elisę i uśmiechnął się. — Zjemy?
— Jasne.






