W tym momencie z oddali dobiegł trzask łamanych gałęzi. Axel czujnie uniósł głowę i spojrzał w tamtą stronę.
W ciemnościach nocy, pośród drzew, kilka niewyraźnych sylwetek poruszało się sztywno i nienaturalnie.
Axel zawołał głośno:
— Kto tam?
Nikt nie odpowiedział; ze wszystkich stron dobiegał jedynie odgłos kroków. Axel wyjął zza pasa zarówno buddyjską miotełkę, jak i rytualny miecz, wodząc wzrok






