Jego twarz, na wpół ukryta w świetle księżyca, była niewyraźna, ale wiedział, że wpadł w pułapkę. Przemówił głębokim głosem: – Na ulicy mówią na mnie Orzeł. Kim jesteś?
– Hmm, Orzeł? Czy to coś do jedzenia? – Po tych słowach podszedł bliżej, pozwalając, by światło księżyca oświetliło jego twarz. Przybyszem był Elijah.
Początkowo Elijah leżał w łóżku, zamierzając pójść spać, kiedy nagle poczuł meta






