Cole uśmiecha się diabelsko i oblizuje wargi. – Mhm, jesteś dzika, uwielbiam to – szepcze, okrążając mnie, aż znajduje się za moimi plecami. – To zajebiście seksowne – mruczy mi do ucha, a moje wnętrzności ściskają się, gdy zamiast głosu Cole'a słyszę głos mojego napastnika. Mocno zaciskam powieki, odpycham od siebie te obrazy i wypuszczam powoli powietrze, powtarzając sobie w duchu, że to Cole. T






