Shayla odsuwa się i spogląda na mnie, a łzy płyną z jej pięknych oczu.
– Czy ty... – urywa cicho, pytając mnie w ten sposób, czy miałem coś wspólnego z jej samobójstwem, a ja kręcę głową.
– Nie, nie miałem z tym nic wspólnego. Najwyraźniej nie potrafiła znieść zamknięcia. Naczelnik mówił przecież, że dziewczyny takie jak ona są niczym świeże mięso dla głodnego lwa – wyjaśniam, ocierając jej łzy.






