Niespokojna.
**Macey**
W domu panowała cisza, kiedy kładłam się do łóżka. Moja sukienka wciąż wisiała na krześle przy oknie, a czarny jedwab rozlewał się po drewnie niczym atrament. Zapach dymu ze świec przylgnął do moich włosów, a nawet po umyciu twarzy wciąż delikatnie unosił się na mojej skórze. Kolacja z Elliotem była… idealna. Zbyt idealna. Śmiech, wspomnienia, sposób, w jaki patrzył na mnie






