Przez chwilę Sebastian milczał, najwyraźniej starannie dobierając słowa. W końcu zapytał: – Więc co to oznacza dla ciebie teraz?
Spojrzałam na swoją dłoń.
Pierścionek spoczywał na moim palcu, złoty, skromny i będący dokładnie tym, czym zawsze był: rekwizytem. Bardzo użytecznym i skutecznym, ale opierałam się na nim dłużej, niż powinnam. Obróciłam go kciukiem, tak jak robiłam to bezwiednie tysiące






