Tą osobą był nie kto inny jak Edwin.
Na widok Edwina Sharon instynktownie stała się czujna i podeszła do niego szybkim krokiem. „Panie Stanley, co pan tutaj robi?”
Zatrzymała się przed nim, zagradzając mu drogę. „To ja sprawiłam przykrość pannie Gill. Jeśli ma pan jakąś sprawę, proszę uderzać do mnie!”
Dopiero wtedy Edwin odwrócił wzrok od Irene i spojrzał na nią.
Jego spojrzenie było bardzo lekki






