Tego wieczoru Wendy wyglądała oszałamiająco.
Miała na sobie zwiewną, fioletową suknię, która mieniła się rozproszonymi iskierkami, jakby utkaną z jedwabiu muśniętego blaskiem zmierzchu. Jej niegdyś zaokrąglone rysy stały się teraz wyraźniejsze i subtelniejsze, a wyszczuplona sylwetka — wciąż miękka w odpowiednich miejscach — została idealnie podkreślona przez krój sukni.
Długie włosy miała ułożone






