Benjamin zaciągnął Wendy za rękę prosto do windy, wywożąc ją aż do apartamentu prezydenckiego na najwyższym piętrze hotelu.
Kiedy wychodzili stamtąd wcześniej, apartament wyglądał zwyczajnie. Ale teraz, po powrocie, był nie do poznania.
„Wejdź i zobacz sama” – ponaglił Benjamin.
Wendy weszła ostrożnie, a każdy jej ruch był pełen wahania, jakby obawiała się, że zburzy tę atmosferę.
Świece ustawione






