Chwila była niemal nieznośnie romantyczna. Łzy spływały po policzkach Wendy, a oczy Benjamina płonęły jak płynny ogień. Patrzyli na siebie, porwani falą emocji, jakich żadne z nich wcześniej nie zaznało.
Benjamin czekał na jej odpowiedź – gdy nagle kropla deszczu uderzyła ją w twarz.
„Pada!” – krzyknęła Wendy, zadzierając głowę do góry.
„Wciąż mi nie odpowiedziałaś!”
Niebo otworzyło się w ułamku s






