— Kogo nazywasz bezczelną? Powtórz to, jeśli odważysz się jeszcze raz!
Oczy Wendy zaszły łzami. Jej matka wycierpiała już wystarczająco dużo przez tę kobietę, a teraz Wanda miała czelność zjawić się na ich progu, wykrzykując obelgi?
— I co z tego, że powiem? Mój mąż nie żyje, ojciec mojej córki nie żyje i dopóki nie dostanę odpowiedzi, nigdzie się nie ruszam! — wrzasnęła Wanda, a jej głos chrypiał






