– Benjamin! Nie bądź taki lekkomyślny!
Wendy kurczowo trzymała go za ramię, po czym odwróciła się do Dennisa. – Tak mi przykro. Proszę, po prostu idź stąd!
Nienawidziła myśli, że Dennis został wciągnięty w ten bałagan przez nią.
– Nigdzie nie idę. Mieszkam tutaj. Dlaczego miałbym odchodzić? To on powinien iść.
Dennis spokojnie rozpiął guzy marynarki, gotowy do walki. Benjamin otrząsnął się z uścis






