Asystent nie miał wyboru i musiał usłuchać, pędząc z Benjaminem na lotnisko. Gdy dotarli na miejsce, była już 9:30.
Samolot Wendy i Simona wystartował dwadzieścia minut wcześniej.
Był za późno. Stracił ostatnią szansę, by ją zobaczyć.
Wściekłość i żal przeszyły go na wskroś. Chwytając asystenta za kołnierz, ryknął: — Dlaczego mnie nie obudziłeś? Dlaczego, do cholery, mnie nie obudziłeś?! Spóźniłem






