W przeszłości Charmaine przejęłaby się okrutnymi słowami Yale’a, lecz teraz już jej to nie obchodziło.
— Ha, Yale! Jesteś żałosny — prychnęła pogardliwie.
— Masz rację. Taki właśnie jestem. Mam nadzieję, że nie zapomniałaś, iż to ty błagałaś mnie wtedy o ślub. A teraz mną gardzisz. Zastanawiam się, czy byłaś ślepa, kiedy tak bardzo chciałaś wyjść za mąż.
Widząc, jak niedorzeczna stała się Charmain






