Drzwi się otworzyły, a Mary ku swojemu zdziwieniu zobaczyła nie służącą, lecz jednego ze strażników z bramy wjazdowej.
Zaskoczona widokiem mężczyzny, zapytała poważnie: „Co się stało?”
Zazwyczaj strażnicy nie wchodzili do głównego budynku, chyba że działo się coś niezwykłego, a pukanie prosto do sypialni pani Rose o tak późnej porze było wręcz niespotykane. Musiało stać się coś naprawdę ważnego.
„






