— Pani Lindberg, przejdę od razu do rzeczy, skoro jesteśmy tu sami — powiedział poważnie Ben. — Skoro przebywała pani w towarzystwie sir Roberta przez pewien czas, powinna pani wiedzieć, że to człowiek chciwy. W tej chwili nie będzie pani traktował jak równej sobie, bo nie ma pani silnego wsparcia. Negocjacje z nim nie tylko nic pani nie dadzą, ale mogą go wręcz rozwścieczyć.
— To prawda.
Charlott






