Znalazłszy trzy ogromne torby, Francesca dokładnie sprawdziła je pod kątem dziur z obawy, by pieniądze z nich nie wypadły.
Następnie umieściła torby w furgonetce i z szerokim uśmiechem na twarzy otrzepała dłonie.
– Kiedy tylko dorwę te pieniądze, zabiorę dzieci i wyjadę gdzieś daleko... – wymamrotała do siebie Francesca, zerkając na drewnianą chatę.
Dopóki nie wyleczę Zachary'ego do końca, zawsze






