Wystarczyło kilka sekund, by Nancy rozpoznała w nim prawdziwego Zachary'ego.
– Ty...
Rozejrzała się wokoło i na siłę tłumiąc ekscytację, zapytała spokojnie: – W-Wszystko w porządku?
– U mnie bardzo dobrze, Nancy. Właściwie dzwonię, by powiedzieć ci, że możesz wcielić w życie ten nasz plan.
– Ale...
– Zrób to po swojemu i niczym więcej się nie martw.
– Zastanowię się...
– Tak, dobrze to sobie przem






