– Zróbmy co w naszej mocy wspólnie. – Głos Robbiego był nieco zachrypnięty. – Możemy naradzić się i wymyślić jakieś rozwiązanie.
– Robbie... – Charlotte było go żal. – Jesteś jeszcze taki młody. Nie chcę, żebyś czuł się obciążony.
– Chcę uratować tatusia. – Marszcząc małe brwi, chłopiec zachowywał uparty wyraz twarzy. – Jestem pewien, że zdołam rozwiązać ten problem. Poprosiłem też pana Sterka, że






