Te słowa zdołały niemal całkowicie ugasić gniew Charlotte.
W końcu jej dzieci były jej słabym punktem, jej piętą achillesową. Niezależnie od tego, co działo się z nią czy z kimkolwiek innym, nie mogła pozwolić, by dzieci zostały w to wciągnięte.
Nagle ktoś głośno zapukał do drzwi.
Rodney i jego zespół weszli niezwłocznie.
Ewidentnie wiedzieli już, po co się tam zjawili; bez słowa położyli dokument






