„Przeklęte stworzenia. Po co tu przyłazicie węszyć po okolicy, skoro tak wygodnie się ukryłam? A co, jeśli zdradzicie moje położenie?”
Upewniwszy się, że dziennikarze opuścili wzgórza, Francesco rozluźniła się i leniwie oparła o oparcie krzesła. Zamknęła oczy, by wygrzewać się w słońcu, po czym ziewnęła.
„To tylko przedsmak. Następnym razem, gdy się tu pojawicie, poszczuję was wężami”.
Mały, zielo






